Droga Krzyżowa w dżungli


Trzeba „odkurzyć” krzyże w poszczególnych wspólnotach. Jest do tego świetna okazja. Przy okazji sprawowania Eucharystii we wspólnotach Indian mszę świętą poprzedza pogadanka. Wykorzystuję tę sytuację, by „odzyskać” krzyże w kapliczkach i miejscach modlitwy. Jak to robię?

Zawsze przybywamy wcześniej do wspólnoty co jest okazją do uporządkowania pewnych spraw wspólnoty i spokojnego wypakowania i rozłożenia naczyń liturgicznych.

    Jestem w Miazi. Żona katechety z plemienia Saraguro jest zaskoczona moją prośbą, by usunąć wstążki biegnące od ołtarza przez cały sufit i wszystkie sztuczne kwiaty spod ołtarza. Zaraz wkrótce pojawia się katecheta i od razu (ponawiam moją prośbę) zabiera się do usuwania wszelkiego tandetnego blichtru. Najwięcej sztuczności jest przy Dzięciątku Jezus. Okazuje się jednak, że to krzyż był najbardziej zaniedbany. Zakurzony, zasłonięty, a corpus Chrystusa całkowicie w pajęczynach. Po kilku minutach już się zjawiły pierwsze rodziny. Świetnie. Tłumaczę dlaczego kapliczka jest ogołocona z ozdób. Wyjaśniam istotę Wielkiego Postu, wskazuję na dominujący kolor pokutny (morado) i naśladowanie naszego Pana na pustyni ( Cuaresma). Słuchają z zaciekawieniem.  Dzieci na zewnątrz bawią się wstążkami usuniętymi z kościółka. Sam katecheta stwierdził, że na Wielkanoc (Pascua) będą nowe ozdoby, o wiele ładniejsze. Jeszcze raz podkreślam, by nasze oczy i serca były zwrócone na krzyż. Po pogadance, wychodzę na zewnątrz gdzie na łonie przyrody spowiadam chętnych. Zauważam (nie tylko ja), że pewne małżeństwo zanim indywidualnie przyszli się wyspowiadać, podali sobie ręce na znak zgody i się wyściskali. Piękne świadectwo pojednania i miłości. Dla mnie kolejny cud w dżungli (jest ich tak dużo, że poświęce temu osobny post).

    Jadę teraz do San Francisco (tak, mamy tutaj swoje miasto świętego Franciszka!), także społeczności Indian Saraguro. Tym razem proponuję Drogę Krzyżową zamiast pogadanki. Zachęcam do trzymania krzyża (przy każdej stacji – inna osoba), który jest w bardzo kiepskim stanie. Nie znajduję zbyt wielu odważnych by stanęli na środku kościoła i trzymali krzyż. Zatem powtarzają się osoby trzymające krzyż. Niektórzy zmęczeni nabożeństwem pod koniec XI stacji siadają (niestety są to ludzie młodzi). Ja też czuję ogromne zmęczenie. To już dla mnie piąta i ostatnia msza święta niedzielna. Proszę Boga o cierpliwość i siły. W czasie homilii nawiązuję do postaw jakie zajmujemy podczas modlitwy. Mówię także o ofierze.

   Następnego dnia w Guayzimi (centrum naszej misji) mam spotkanie z matkami – tzw. Madres de Familia (około 100 osób), których dzieci uczęszczają na katechezę. Udaje się odświeżyć i wyczyścić wielki krzyż, który tkwił za kościołem (zupełnie niewidoczny dla wiernych). Podczas Drogi Krzyżowej potrzeba przy każdej stacji około 10 kobiet, by go dźwignąć i unieść na ramionach. Wszyscy wspólnie stoją i żarliwie się modlą. Aż do końca. Chętnie też się wymieniają w dźwiganiu krzyża przy każdej stacji. Wielki Post zatem trwa w „najlepsze”.

  W tym tygodniu również udamy się do kolejnych wspólnot Indian. By „odkurzyć” krzyże, by mocniej utkwić oczy i serce w Cierpiącego Chrystusa, by wspólnie z Nim doświadczać w braciach zbawczej mocy niesienia krzyża.

Pozdrawiam

O. Emil

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

WYBIERZ JĘZYK STRONY

Służyć Chrystusowi to wolność.

Św. Jan Paweł II


WOLONTARIAT MISYJNY

POLUB NAS NA FACEBOOK'U

Najchętniej czytane

Formularz kontaktowy

Nazwa

E-mail *

Wiadomość *

ZATANKUJ