O "naszych" dzieciach z amazońskiej puszczy


      Witają nas pozdrowieniem: Buenos dias Padrecito! Kroczą za nami sznureczkiem, uważnie się nam przyglądają i czekają oczywiście na nasze słodkie podarunki. Potem, gdy pozwala na to czas, po Mszy świętej chętnie z nami grają w piłkę nożną. Obdarowane owocami (w tym wypadku jabłkami) lub lizakami troskliwie zajmują się naszym misyjnym pieskiem - Barym (co widać na powyższym zdjęciu wykonanym w najdalszej misyjnej wspólnocie Mariposa). 
    Bohaterami naszego artykułu będą oczywiście dzieci z selvy. Nie mogę uwierzyć nadal jak dzieci z dzikiej amazońskiej puszczy potrafią być tak grzeczne i słuchać starszych. Wynika to najwidczniej z surowego wychowania rodzinnego i respektowania dorosłych co pomaga im dostosować się do trudnych warunków życia w dżungli.
   Dzieci witają nas zawsze radośnie, patrzą na nas z ciekawością a także chętnie się popisują np. chwaląc się dziurawymi łódkami swoich wspólnot, co doskonale oddał pierwszy z filmików o naszej misji zamieszczony na stronie i na youtubie. Ze względu na ich spontaniczne zachowanie często są przedmiotem i obiektem naszych zdjęć.
   Jednak pewne zdjęcie dziecka utkwiło mi szczególnie w pamięci i zapisało się w historii naszej pracy misyjnej. Ale po kolei. Jakiś miesiąc temu przybyłem do wspólnoty Saraguro w głębi naszej selvy by rozpocząć pogadankę katechetyczną, a następnie sprawować Eucharystię. W kapliczce już czekała młodziutka matka z dwuletnim dzieckiem - ślicznie ubrana z kucykami na głowie. Zrobiłem jej kilka zdjęć naszym misyjnym tabletem. Najbardziej fotogeniczne dziecko jakie spotkałem w życiu. Nikt nie przypuszczał, że wydarzy sie wkrótce tragedia. Dziecko zginęło w wyjątkowych tragicznych okolicznościach wiezione na motocyklu przez rodziców całą noc. Wkrótce potem był pogrzeb tej dziewczynki (na szczęście była chrzczona).
    Niestety pogrzeby małych dzieci zdarzają się bardzo często w naszej pracy misyjnej i jest to bardzo smutna rzeczywistość naszej posługi kapłańskiej. 
   Wkrótce potem zaginął nasz tablet w którym był mszał, czytania, kazania, teksty pogadanek, zdjęcia z naszej pracy misyjnej itp.. Rozpoczęliśmy poszukiwania, nawet dochodzenie, rozwiesiliśmy plakaty o zgubie, poinformowaliśmy policję. Wyznaczylismy nagrodę. Bezskutecznie. Kilka dni temu wspólnota, w której zginęło dziecko poprosiła nas o Mszę w jej intencji. Kiedy przybyłem, wróciły wspomnienia ze zdjęcia które jej wykonałem (przypuszczam że unikatowe) właśnie tym tabletem. Skoro dziecko było ochrzczone rozpocząłem szturm modlitewny do tego "aniołka" prosząc go o znalezienie tabletu. Przecież tam jest jej zdjęcie!!! Upłynęly dni... i tablet się odnalazł. Nie szkodzi, że trochę popękany na ekranie, że aplikacje niektóre bezpowrotnie usunięte (w tym wszystkie zdjęcia). Próbowano się do niego dostać, złamać kod, zresetować i przywłaszczyć. Nie udało się. Wrócił do nas dzięki wstawiennictwu tej małej dziewczynki. Ta cała historia z tabletem nadaje się zresztą na osobną powieść, nawet kryminalną.
   Wracając do tematyki dzieci pozwolę sobie dokończyć ten artykuł słowami jednego z chrześcijańskich myślicieli, że każde dziecko jest dowodem że Bóg nie znudził się człowiekiem, że nie uprzykszyli mu się jeszcze ludzie. A tym bardziej  każde dziecko z naszej misji jest tego najlepszym dowodem jak Bóg kocha nas.
o. Emil
PS. Ze względu na dochodzenie w sprawie śmierci dziewczynki jak i naszego tabletu nie podaję więcej szczegółow, ani nie zamieszczam zdjęć tego naszego aniołka. Ale chętnie się dzielę innymi zdjęciami, m. in. jak dzieci przeprawiają się przez rzekę, czy poszukują... złota.















2 komentarze:

  1. Ciekawa historia, tylko pozostaje taka niejasnosc: jezeli zdjecia byly usuniete wiec nie ma zdjec tej zmarlej dziewczynki? Wydaje sie z tekstu ze jakies zdjecia sa.

    OdpowiedzUsuń
  2. Słuszna dedukcja. Tak, rzeczywiście wszystkie zdjęcie zostały skasowane.... ale zdjęcie tej dziewczynki posiadam. Otóż, zanim zaginął nam tablet i gdy dowiedzieliśmy się o jej tragicznej śmierci dla jej weryfikacji zrobiłem zdjęcie zdjęciu czyli moim telefonem zrobiłem zdjęcie zdjęciu na tablecie dla weryfikacji i konsultacji (celem szybkiego przesłania) czy to ta dziewczynka zginęłą i czy o nią chodzi. Zdjecie zatem pozostało, ale jest jedynie kopią oryginału z tabletu i słabej jakości.

    OdpowiedzUsuń

WYBIERZ JĘZYK STRONY

Służyć Chrystusowi to wolność.

Św. Jan Paweł II


WOLONTARIAT MISYJNY

POLUB NAS NA FACEBOOK'U

Najchętniej czytane

Formularz kontaktowy

Nazwa

E-mail *

Wiadomość *

ZATANKUJ