Czy będzie wojna w naszej misji?








      Od rana widoczny jest wzmożony ruch policji i wojska w Guayzimi. a także innych służb ochrony środowiska. Wszystkie siły kierowane są w głąb puszczy, gdzie rozpoczęła się akcja przeciwko nielegalnemu wydobyciu złota. Niestety do konfrontacji z policją stawili się nasi parafianie czyli indianie Shuar zamieszkujący prawie cały obszar puszczy amazońskiej. Z przykrością trzeba powiedzieć, że wielu z nich korzysta z nielegalnego wydobycia złota, by zarobić parę dolarów kosztem niszczenia skarbów selvy i zatrucia życiodajnych rzek chemikaliami czyszczącymi szlachetne kamienie.
   Ponownie powraca nierozwiązany problem nielegalnego wydobycia złota przez szkodników przyrody (niekontrolowany przez państwo i ochronę środowiska), który doprowadził kilka lat temu do śmierci jednego z policjantów w konfrontacji z Indianiami, gdy jeden z nich ugodził zatrutą strzałą funkcjonariusza porządku.
   Dzisiaj (tzn. w sobotę 5 maja) o. Seweryn ledwo przedarł się przez kordon wojska i policji ze wspólnot Indian. Prawdopodobnie jedyna droga w głąb puszczy i naszej misji może zostać wkrótce zablokowana przez protestujących Indian wobec, ich mniemaniem, "wtrącania się" w ich terytorium. Sam byłem zresztą świadkiem w minioną środę, udając się do Shiamataka i przedzierając się pieszo przez dżunglę (około 45 min po niewiarygodnym błocie), że powstają wzdłuż rzeki kolejne punkty nielegalnego wydobycia złota i niszczona jest kolejna część selvy, wielkiego skarbu naszej planety. Z roztropności nie robiłem dotychczas zdjęć wydobywcom złota, gdyż nie miałem do tej pory stuprocentowej pewności czy napotkany odkrywca złota pracuje legalnie czy nie. Niestety, dla Indian kuszące są oferty nielegalnej pracy bo dostają szybką gotówkę i nie muszą rozliczać się z państwem płacąc podatki. Najsmutniejsze jest to, że wielu naszych katechetów odpowiedzialnych za naukę religii, nie przychodzi na msze niedzielne w wybranych kaplicach u Indian, bo pracuje w tym czasie przy wydobyciu złota. Zwłaszcza wtedy pracują nielegalne firmy, gdyż państwowe kontrole nie pracują w niedziele. Najbardziej jednak niezrozumiałe dla nas jest to, że przez nielegalne wydobycie zatruwane są rzeki, potoki, które są jedynym źródłem wody pitnej dla wspólnot Indian. Problem pasożytów jest zresztą największym problemem wśród dzieci indiańskich. Już jutro dowiemy się, czy napięcie pomiędzy władzą a Indianami uda się rozładować. Oby. Bo wspólnoty Indian czekają już na Pierwsze Komunie, które odbędą się w prawie każdej wspólnocie Indian.
    Z samego rana wyprowadzając naszego pieska Barego na spacer uchwyciłem aparatem fotograficznym niezwykły widok tęczy nad naszym miastem na wzgórzu cmentarnym. Zawsze to znak przymierza Boga z człowiekiem i znak pokoju. Jakby zapowiedź wyciągniętej ręki Boga do człowieka, by nie niszczył stworzonych dzieł Boga. Wystarczyło udać się na nasze wzgórze, skąd roztaczał się widok na naszą misję, by dotknąć tęczy. Nie było na to czasu. Ale zrozumieliśmy, że trzeba prosić Boga o pokój w naszej misji. I Was też o to prosimy.

Pokój i Dobro

o. Emil

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

WYBIERZ JĘZYK STRONY

Służyć Chrystusowi to wolność.

Św. Jan Paweł II


WOLONTARIAT MISYJNY

POLUB NAS NA FACEBOOK'U

Najchętniej czytane

Formularz kontaktowy

Nazwa

E-mail *

Wiadomość *

ZATANKUJ