Sarentza i wszystko jasne


     Jak to jest żyć w wiecznym błocie? Oto jedna ze wspólnot - Sarentza, do której najtrudniej się dociera. Nie z powodu wiecznego i wszechobecnego tam błota, nie z powodu niebezpiecznego dotarcia łódką przez coraz mocniejszy wir górskiej rzeki (płyniemy cały czas pod prąd), ani przemierzenia odcinka pieszo (jedynie pół godziny w błocie), ale z wielu nnych powodów. Jak zawsze raz na miesiąc przybywamy o 8 rano nad brzeg rzeki (po 1,5 h jazdy samochodem z Guayzimi) i czekamy... Już dwukrotnie w tym roku nikt nie zjawił się po nas. Tyle godzin jazdy samochodem, oczekiwanie w Yayu na brzegu rzeki pół godziny, godzinę, półtorej godziny i nic... Zatem wracamy. Następnego dnia dowiadujemy się, że wspólnota nie dogadała się z motorniczymi i nikt nie mógł po nas przybyć. Nastepnym razem ta sama sytuacja i wytłumaczenie, że łódź była zbyt ... dziurawa.
   A szkoda, bo to jedna z najbiedniejszych wspólnot Indian Shuar. Z przerażającymi chudymi psami chodzącymi jak szkielety i dziećmi z wydętymi brzuszkami (od pasożytów). Zawsze pozostaje żal, że nie ma z nami więcej wolontariuszy, ochotników by nieść więcej bagaży a w nim prezentów (czy to słodycze czy owoce), a i z drugiej strony brak chęci od strony Indian by nam pomóc. Wszystko przecież robimy dla nich. Oni mieszkają w cudownym zakątku dźungli, ale za to w wiecznym błocie, czyli w głębokiej puszczy amazońskiej.
    Po drugie, Dobra Nowina dociera tutaj z wielka trudnością. Brak katechety (a z tym i katechezy), brak dorosłych żyjących w sakramentalnym związku małżeńskim, i po trzecie, od dawna ta sytuacja się nie poprawia. Przyzwyczajenie? Odcięcie od innej cywilizacji? Samowystarczalność na granicy ubóstwa? Możliwe.. Widać w tych ludziach wiele dobra, wiele światła, sa chętnymi słuchaczami... Jakiś promyk nadziei od czasu do czasu zaświta, choćby tak jak wczoraj. W tym roku nie będzie tutaj Pierwszej Komunii świętej jak w innych wspólnotach Indian, ale będą wkrótce chrzty... Im rzadziej docieramy do najodleglejszych wspólnot, tym trudniej trafiamy z przygotowaniem do sakramentów. Nie zrażają nas odległości, trudności, kłopoty z dotarciem, będziemy kolejny raz znów czekać na brzegu rzeki z nadzieją, że kolejnym razem, tak jak wczoraj, uda się zanieść trochę Dobrej Nowiny...
Pokój i Dobro
o. Emil
PS. Podobne trudności przeżywają inne nasze najodleglejsze wspólnoty jak chocby Chumpiez, Shiamatkha czy Domingo Savio.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

WYBIERZ JĘZYK STRONY

Służyć Chrystusowi to wolność.

Św. Jan Paweł II


WOLONTARIAT MISYJNY

POLUB NAS NA FACEBOOK'U

Najchętniej czytane

Formularz kontaktowy

Nazwa

E-mail *

Wiadomość *

ZATANKUJ