Napadnięci przez tygrysa w naszej misji


  Tak, tak...zdarzają się napaści tego drapieżnego "wielkiego kociaka" w naszej dżungli. Wczoraj dotarła do nas smutna wieść o śmierci jednego z naszych parafian z plemienia Shuar napadniętego przez to zwierzę. Popularnie zwanego tygrysem (tigre), ale chodzi o amerykańskiego jaguara, który zachowaniem przypomina tygrysa, a wyglądem lamparta. Zamieszkuje wyższe partie gór naszej dżungli i dlatego wkroczenie na jego terytorium kończy się tragicznie. Dla naszych Indian Shuar jest on symbolem siły i mocy.
    Prawdopodobnie nasz parafianin, mieszkaniec Pachiqutza za daleko wyruszył w głąb dżungli i wszedł na jego terytorium. Zwierzę atakuje od tyłu i stosuje niezwykłe metody urządzania zasadzki i zabijania swoich ofiar. Dla zainteresowanych odsyłam do różnych publikacji przyrodniczych, by nie szokować szczegółowym opisem jego polowań i tragicznych spotkań z ludźmi. To dlatego też wyprawa do Zaginionego Miasta (Ciudad Perdida) na terenie naszej misji jest tak niebezpieczna, bo przebiega przez terytorium jego zamieszkiwania (czyli bez strzelby ani rusz).
    Ten tydzień upływa nam w misji pod znakiem licznych pogrzebów: a to w Shiamatakha: czyli jazda samochodem 1,5h do Heroes del Condor, potem łodzią do rozwidlenia rzek (Rio Blanco i Negro), a potem spacer pół godzinny przez puszczę amazońską (samotnie, bo mieszkaniec Shiamatakha, który miał mi towarzyszyć szybko ulotnił się na koniu zabrawszy mój plecak). Potem kolejny pogrzeb w Guayzimi i kolejny.
    I tu taka ciekawostka: jest czwartek, 3 w nocy i ktoś dorwał się do naszych dzwonów i dzwoni i dzwoni na smutną nutę.... To taka tradycja miejscowa: jak ktoś zmarł i przewożą go w trumnie ze szpitala obok naszego kościoła do rodzinnego domu to bez względu na godzinę, rodzina zmarłego oznajmia to smutne wydarzenie całej społeczności. U nas w Polsce byłoby to nie do pomyślenia. Pewnie proboszcz, by otrzymał surową karę za naruszenie porządku publicznego. A tutaj to już tradycja... Choć nam trudno się z tym pogodzić, bo my te dzwony słyszymy najgłośniej...i to o 3 w nocy!!!!
Ale tak to wygląda życie na misjach...
Pozdrawiam... ale radosnym biciem dzwonów 
o, Emil

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

WYBIERZ JĘZYK STRONY

Służyć Chrystusowi to wolność.

Św. Jan Paweł II


WOLONTARIAT MISYJNY

POLUB NAS NA FACEBOOK'U

Najchętniej czytane

Formularz kontaktowy

Nazwa

E-mail *

Wiadomość *

ZATANKUJ