Złote gody Angela i Rosy

    
         Czy mogą być piękniejsze dni w naszej misji niż świętowanie złotych godów naszych parafian, a tym bardziej z plemienia Saraguro? To dla mnie kapłana szczególna radość dziękować Bogu wraz z jubilatami za 50 lecie pożycia małżeńskiego, gdyż przychodzą mi na myśl wspomnienia złotych godów Moich Kochanych Rodziców (Józefa i Zofii) sprzed dwóch lat w Polsce w Stalowej Woli (ale jakże w innych okolicznościach).
    Na początku tej radosnej celebracji skorzystałem z inspirującej myśli mówiąc, że wielki jest mężczyzna gdy stale stoi u jego boku jego kobieta modląca się za niego, i wielka jest kobieta, gdy u jej boku stale stoi jej mężczyzna, który się za nią modli.
     Jubilaci bardzo mnie zresztą zaskoczyli. Wcześniej prosili mnie, bym w kazaniu wspomniał o następujących fragmentach Pisma Świętego: Ml 2, 16; 2 Kor 3,3 i 6, 16, Mt 19,7. Wszystko to było podyktowane troską o swoją rodzinę, dzieci, wnuki. Bardziej martwili się o nich niż o siebie. Piękny przyklad wiary i pięknej milości małżeńskiej. (To już kolejne złote gody, które przeżywamy w naszej parafii w Guayzimi. To wielki dar i piękne świadectwo).
   Nie zabrakło także wspólnego zdjęcia i niekończących się życzeń ode mnie i najbliższej rodziny Angela i Rosy na koniec tej radosnej celebracji.
 Z darem modlitwy za nich i ich całą rodzinę
o. Emil
PS. Po Mszy świętej skorzystałem z zaproszenia i udałem się do ich domu na obfity obiad. Zostałem posadzony po prawej stronie tuż obok jubilata  Angela. Miejsca po lewej stronie były zarezerwowane wyłącznie dla kobiet zgodnie ze zwyczajem Saraguro.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

WYBIERZ JĘZYK STRONY

Służyć Chrystusowi to wolność.

Św. Jan Paweł II


WOLONTARIAT MISYJNY

POLUB NAS NA FACEBOOK'U

Najchętniej czytane

Formularz kontaktowy

Nazwa

E-mail *

Wiadomość *

ZATANKUJ