Święta święta i po świętach...:)

Kiedy jeszcze w Polsce da się słyszeć kolędowe melodie otulone płatkami śniegu, tutaj w Ekwadorze, zakończyliśmy ten piękny czas. Z kościoła znikły choinki i świąteczne ozdoby. Idziemy dalej, ale warto wrócić do tego, jak przeżywaliśmy święta Narodzenia Pańskiego. Na pytanie czy święta w Polsce różnią się od tych tu w Ekwadorze, odpowiedź zdecydowanie brzmi TAK. Ciągle się zastanawiam co robi choinka w klimacie, który takiego drzewa nie ma, ale zdaje sobie sprawę, że palma z lampkami i bombkami to trochę „lipa”.

W klasztorze postaraliśmy się  o to,  by nie brakło polskich smaków. Zagościł na stole wigilijnym chleb własnoręcznie upieczony, barszcz z uszkami, zupa grzybowa, pierogi, sałatka jarzynowa i nowością był sok z marakui, substytut kompotu z suszek.
Tradycyjne wolne krzesło zostało wypełnione obecnością Jacka i Dominiki, podróżników (szpilkinamapie.pl), który ten czas wigilijny spędzili z nami i stali się częścią naszej rodziny. Cała organizacja kolacji wigilijnej, nie przysłoniła ducha modlitwy, który w tym dniu nam towarzyszył. Po Wigilii, Pasterka. Nowością dla ludzi mieszkających w Guayzimi była msza o 24:00, mimo to kościół wypełnił się po brzegi. Priostes (organizatorzy nowenny przed uroczystością Narodzenia Pańskiego) przygotowali program kulturalny przed wejściem do kościoła. Nie brakło tańców wykonywanych przez indian shuar, którzy chcieli w tak wyjątkowym dniu zaprezentować swoją kulturę. Jeden z braci udał się do Zurmi, wioski oddalonej 7 kilometrów od centrum, by tam głosić radość z Narodzenia Zbawiciela. Choć daleko od domu i z 22 stopniową temperaturą za oknem, oczywiście na plusie, spędziliśmy ten czas w radości z Narodzenia Pańskiego.

Poniżej zamieszczamy parę fotek.









Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

WYBIERZ JĘZYK STRONY

Służyć Chrystusowi to wolność.

Św. Jan Paweł II


WOLONTARIAT MISYJNY

POLUB NAS NA FACEBOOK'U

Najchętniej czytane

Formularz kontaktowy

Nazwa

E-mail *

Wiadomość *

ZATANKUJ