Wizyta braci

Pan dał nam braci…
Te jakże oczywiste słowa nabierają mocy w momencie, kiedy możesz poznać osobiście współbrata. Nie opierając się na opinii innych, tylko na własnym doświadczeniu. Nasi współbracia o. Dezyderiusz, o. Eryk i o. Jozue w dniach od 28 stycznia do 6 lutego odwiedzili naszą wspólnotę i stali się jej ważną i żywą częścią. Stali się domownikami i w pełni wypełniali puste miejsca tego domu. Bracia na codzień pracują w Niemczech.... wiem jak to brzmi, ale pod niektórymi warunkami maja ciężej jeśli chodzi o prace misyjną, niż my tu w dżungli. Choć nie mają takich odległości od wioski do wioski, to droga do człowieka wydaje się bardziej skomplikowana niż w tym miejscu. Więc słowo misjonarz (za którym osobiście nie przepadam) nabiera wymiaru w kontekście człowieka a nie miejsca…
Pełne pokoju spojrzenie ojca Dezyderiusza, który z „niemiecką” precyzją spojrzał na nasze „platformy” -budowle rozpoczęte i oby kiedyś w przyszłości zakończone.
O. Eryk z różańcami i smakołykami przemycał Boże miłosierdzie, które jest niezmierzone. O. Jozue łapał to co istotne i warte uchwycenia. Ten czas pobytu tutaj braci, pozwolił im zobaczyć jak wygląda nasza praca. Bracia odwiedzili kilka dalekich wspólnot i mogli doświadczyć trudu związanego z wyjazdami i przeprawami od wioski do wioski.
Pobyt braci niestety za szybko dobiegł końca i trzeba było ruszyć w drogę powrotną. W poniedziałek o 5:00 rano ruszyliśmy w kierunku Quito.
W rytmie psalmu 121 naszą drogę wypełniało błogosławieństwo i Słowo Pana, który strzeże wyjścia i przyjścia. Gdybyśmy wyjechali godzinę później mielibyśmy problemy z przejazdem. Ziemia się obsunęła na drogę i dodatkowo musielibyśmy dołoży dwie/trzy godziny drogi. Quito przywitało nas swoimi atrakcjami. Było sporo czasu więc podjechaliśmy na krater wulkanu w którym jest zamieszkała wioska. Środek świata obowiązkowo no i 4 tysięczne Teleferico. Na koniec klasztor braci w centrum historycznym miasta. Braterskie przyjęcie i powrót do pięknych chwil, które spędziłem w tymże klasztorze. Braci zachwycił ogrom klasztoru, jego majestat i wielkość. Jeden z braci ekwadorczyków powiedział : ‚Dom braci jest zawsze domem dla braci”.

Pan dał nam braci, którzy dali nadzieje i błogosławieństwo. Pan dał nam braci a oni dali nam swój czas i słowo wiary.

Autor: o. Tymon Dolański














Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Służyć Chrystusowi to wolność.

Św. Jan Paweł II


WOLONTARIAT MISYJNY

POLUB NAS NA FACEBOOK'U

Najchętniej czytane

Formularz kontaktowy

Nazwa

E-mail *

Wiadomość *

ZATANKUJ